á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
Wyspa Shearwater, położona gdzieś między Tasmanią a Antarktydą, miała być nadzieją dla przyszłości. Tam bowiem utworzono podziemne magazyny w których naukowcy chcieli przechowywać nasiona roślin z całego świata. Wyspa jednak ginie na wskutek podnoszenia się poziomu morza. Opuścili ją naukowcy, została tylko jedna rodzina - ojciec Dominic z trójką nastoletnich dzieci: Raffem, (...) Fen i Orly. Zamieszkują latarnię, opiekują się opuszczoną bazą i czekają na ostatni statek, który przypłynie za osiem tygodni. Tymczasem złowrogie morze wyrzuca na brzeg ciało kobiety, która wypadła z roztrzaskanej łodzi. Przeżyła dzięki pomocy mieszkańców Shearwater. Rowan, bo tak ma na imię kobieta, szuka swego zaginionego męża. Czy jednak mówi prawdę i dlaczego Dominic ostrzega dzieci, że nie można jej ufać?
Surowy klimat wyspy przenosi się na kartach powieści Charlotte McConaghy na relacje międzyludzkie. Więzi rodzinne pełne są niedomówień, zranień, głęboko skrywanych tajemnic. A jednak rodzina musi trzymać się razem, żeby przetrwać. W to wszystko wmiesza się Rowan, która też nie jest zbyt chętna do zwierzeń. Jej pojawienie się wywołuje jednak zamieszanie w relacjach ojca z dziećmi. Obudzi tęsknotę za kobiecą troskliwością, czułością i miłością. Czy na tej skazanej za zagładę wyspie jest jeszcze promień nadziei na lepsze jutro?
Dla mnie mroczność książki była magnesem, który ciągnął mnie ku wyspie. Chciałem być tam razem z jej bohaterami. Nie przestraszyły mnie fale, dotkliwe zimno, deszcze i wichury. Nie przestraszył mnie mroczny labirynt podziemnej bazy. Chciałbym się cieszyć nadzieją Orlyego na uratowanie nasion, posłuchać gry na skrzypcach Raffa i opiekować się fokami wraz z Fen. Chciałbym pocieszyć Dominica, że będzie dobrze... Wkrótce przypłynie statek... Tylko czy jego przybycie rozwiąże wszystkie problemy? Czy można ułożyć sobie nowe życie poza wyspą?
Niezwykle poruszająca w swojej treści historia „osieroconych” dusz, które w zupełnie nieoczekiwanych okolicznościach, na krańcu świata, nie tylko się ze sobą stykają, (...) ale z każdą z kolejnych przeżytych chwil stają się dla siebie coraz bliższymi a zaczynająca łączyć je więź staje się coraz silniejszą.
Osierocone rodzeństwo, które w cudem odnalezionej na wyspie kobiecie, którą bezlitosne morze wyrzuciło na jej brzeg, każdego dnia na nowo zaczyna nie tylko otwierać się przed kobietą, ale również zaczyna w niej poszukiwać matczynego ciepła, miłości i tej niesamowitej więzi, która została im tak niespodziewanie odebrana.
Ocalona kobieta, która na jedną kartę postawił swoje życie, aby odnaleźć „zaginionego” męża, który również na pewien czas stał się mieszkańcem wyspy Sherwater, musi nie tylko zmierzyć się z tajemnicami, które kryje zarówno wyspa jak i jej mieszkańcy, ale również i z uczuciami, które z dnia na dzień stają się w jej sercu silniejszymi.
Z czym przyjdzie zmierzyć się wszystkim bohaterom, jakie tajemnice odkryć, z jakimi uczuciami zmierzyć oraz jakie ofiary ponieść, tego dowiecie się sięgając po tą jakże niezwykle klimatyczną, specyficzną ale równie przepiękną lekturę, do której przeczytania niezwykle gorąco zachęcam.
Fabuła była wzbogacona o naprawdę przepiękne i bardzo realistyczne opisy nieistniejącej wyspy Shearwater, (...) które zdecydowanie mnie kupiły. Uwierzyłam w istnienie przeklętej i tajemniczej wyspy, na której oprócz kilku osób zamieszkują towarzyszące im dusze. Jestem ogromną fanką wykreowania przez autorkę członków rodziny Saltów. Rowan też była w porządku, ale to oni byli fantastyczni, nieszablonowi, skomplikowani, a dzięki temu chciało się śledzić ich historię. Z każdym rozdziałem coraz mroczniejszą.
Co ja gadam... Rowan niebędąca matką to również bardzo ważny i bolesny wątek. Symbol poświęcenia. Jej postać i historia dwóch wielorybów podczas odpływu były bardzo przemyślaną alegorią nadchodzącej śmierci. Bo skoro im udało się przetrwać, ktoś inny za to zapłaci. Przyroda lubi równowagę.
Wracając jeszcze do wątku natury - podoba mi się jaką rolę odegrała w tej historii woda, żywioł który dał szansę, ale w większości po prostu odebrał życie.